Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'perfekcja'.
Wyświetlam 1 - 4 z 4 notek

Kobieta idealna potrafi sama… zorganizować ŚLUB i WESELE

  • Napisane 14 października 2013 o 13:15

Wczoraj minęła pierwsza rocznica naszego ślubu i tak zebrało mi się na wspomnienia :) Jak to było rok temu? Najbardziej z całego wesela pamiętam przygotowania, zwłaszcza że większość było na mojej głowie – i dobrze!

Uważam, że każda kobieta powinna umieć zorganizować swoje wesele, bo tylko wtedy będzie ono takie, o jakim marzymy.

Jeśli same nie mamy czasu, aby się tym zająć to miejmy chociaż wizję jak ono ma wyglądać.

ORGANIZUJEMY WESELE – od czego zacząć?

1. Zaklepmy terminy!

Na początek trzeba zająć się wyborem sali i zespołu oraz Kościoła, w którym ma być ślub. U mnie był to tradycyjnie Kościół w mojej parafii.

Gdy już znajdziemy salę i zespół musimy zorientować, czy mają wolny termin, który sobie wybraliśmy. Łatwiej później o termin w Kościele, bo tam może być kilka ślubów jednego dnia, a na sali tylko jeden.

2. Lista gości i zaproszenia.

Po zaklepaniu terminów musimy dokładnie przemyśleć kogo chcemy zaprosić na ślub i wesele. Czy będzie to mała kameralna uroczystość, czy raczej większe wesele?

Przy tworzeniu listy gości powstaje często dużo dylematów, bo jak zaprosimy tego, to i wypada zaprosić jeszcze kilka innych gości, ale musimy jakoś się z tym wspólnie z przyszłym mężem uporać.

Z zaproszeniami w dzisiejszych czasach nie powinien mieć nikt problemu, bo na internecie możemy znaleźć wiele ofert firm, które drukują piękne zaproszenia na zamówienie.

3. Formalności kościelne i urzędowe.

Teraz czas na nauki ślubne, bo lepiej jest mieć je jak najszybciej za sobą. W wielu parafiach są one bezpłatne, ale zdarza się też, że musimy coś zapłacić – tak było w męża parafii: 100zł od pary.

Po naukach czas na dwie spowiedzi przedślubne: pierwsza: ok. 1-2 miesiące przed ślubem, druga: 1-2 dni przed ślubem.

Do kancelarii kościelnej i do urzędu stanu cywilnego trzeba się udać ok. 3 miesiące przed planowaną datą ślubu.

4. Menu.

Bardzo ważny jest wybór menu. Niektórzy w tej kwestii zdają się na pomysły kucharki, ale musi to być zaufana osoba, żeby naprawdę dobrze zadbała o różnorodność dań i zimnej płyty.

Według mnie najlepiej samemu ułożyć menu i poprosić w restauracji o wycenę.

Byłam na weselu, gdzie w pierwszy dzień serwowano 1/2 ćwiartki z kurczaka, a w drugi drugą jej część, do tego surówki z obiadu podawano potem do innych dań gorących.

Warto również zadbać, żeby dania nie były banalne, a więc inne niż te, które jemy na co dzień.

Podczas układania menu należy pamiętać o napojach, alkoholu oraz owocach, ciastach i torcie.

Napoje.

Na weselu goście powinni mieć wybór: ciepłe napoje: kawa, herbata, zimne: gazowane, niegazowane, soki, woda mineralna. Ciepłe napoje zazwyczaj lokal oferuje bez limitu w cenie przyjęcia. Przy zimnych napojach musimy już zdecydować ile kupujemy (ok. 1l na osobę) lub korzystamy z napojów  w lokalu i regulujemy opłatę według zużycia po przyjęciu.

Alkohol.

Na początek szampan. Tradycyjna butelka szampana wystarcza na ok. 8 osób.

Na prawie każdym weselu podstawowy alkohol to wódka. Ile zakupimy wódki zależy od tego, jaką mamy rodzinę. Na jednym weselu 100 osób wypije 20l wódki a na innym 40l. Nam udało się znaleźć hurtownię, która pozwalała na zwrot nienaruszonych kartonów z wódką, dzięki temu po weselu zwróciliśmy aż 5 kartonów.

Dla osób lubiących alkohol, a nie preferujących wódki dobrze jest zakupić wino. Należy wybrać białe i czerwone najlepiej w kilku wersjach smakowych: wytrawne, półwytrawne i słodkie. Nie warto kupować innych rodzajów alkoholu, bo wybór dla gości będzie za duży. Poza tym niektórzy z ciekawości otworzą butelkę z jakimś trunkiem, a jak im nie posmakuje otworzą następną i następną… Takim sposobem po weselu zostanie nam pełno napoczętych alkoholi, które będziemy musieli spijać w gronie rodzinnym.

Jeśli organizujemy wesele dwudniowe zakupmy na poprawiny kilka skrzynek z piwem.

Owoce.

Owoce powinny się znaleźć na każdym stole. Najlepiej kupić takie, które nie mają pestek, by wygodnie jadło się je gościom. U mnie na stołach było dużo winogron, mandarynek, jabłka. Owoce stanowią też pewnego rodzaju ozdobę stołu.

Tort.

To, jak duży ma być tort doradzą nam na pewno w cukierni. Przy wyborze smaku kierujmy się tym, żeby nie był on zbyt wymyślny i aby nie zawierał dużo alkoholu, gdy będą go jadły również dzieci. Osobiście polecam torty z masą marcepanową na wierzchu, są efektowne i dobrze smakują.

Ciasta.

Przyjmuje się, że należy kupić 250g ciasta na osobę na 1 dzień przyjęcia. Powinno być wiele rodzajów ciasta, żeby każdy mógł trafić na swoje ulubione.

W zdecydowanej większości przypadków nie opłaca się zamawiać w lokalu napojów, alkoholu, ciast oraz tortu, dlatego lepiej sami pofatygujmy się do polecanej cukierni i niedrogiej hurtowni, by zaoszczędzić nawet kilkaset złotych.

Wiele par organizując wesele inwestuje w wiejski stół lub fontannę czekoladową. Te atrakcje kosztują dość sporo, a tak naprawdę są głównie ozdobą, bo nie na każdym weselu się one sprawdzają. My żeśmy sobie to darowali. Tak samo nie układaliśmy na stołach słodyczy, bo według mnie na stole było już wystarczająco wiele smakołyków, które i tak zawsze zostają po uroczystości, więc po co dodatkowo tracić pieniądze.

5. Obrączki.

Obrączki to symbol i pamiątka ślubu, która będzie nam towarzyszyć przez całe życie. Uważam, że najlepiej wybrać klasyczne obrączki z grawerem od wewnątrz. Obrączki powinny być wygodne i najlepiej z dobrego materiału: złoto, platyna, srebro.

My dużo zaoszczędziliśmy na obrączkach, bo zanieśliśmy do jubilera własne złoto. Warto zastanowić się nad czymś takim, zwłaszcza, gdy mamy w domu sporo złotej biżuterii, w której nikt nie chodzi. W taki sposób zamiast 4 500zł za wybrane przez nas obrączki zapłaciliśmy 700zł :)

My mamy takie:

6. Auto.

Do ślubu możemy jechać, czym tylko chcemy. Pięknie prezentują się dorożki, jednak nie zawsze są one praktyczne np. gdy mamy daleko Kościół, albo gdy jest zimno.

Oczywiście można jechać własnym samochodem, ale ja jestem tego zdania, że warto wybrać jakieś niecodzienne lub nieosiągalne dla przeciętnego Polaka auto, którym nie mamy okazji przejechać się w zwyczajnych okolicznościach.

7. Dekoracje.

Ja miałam to szczęście, że moja sala była tak piękna – pałacowa, że nie wymagała dekorowania, ale jednak większość sal tego wymaga. Tutaj niestety lepiej zapłacić fachowemu dekoratorowi, który wypożyczy nam na czas wesela dekoracje i udekoruje salę.

Ważną dekoracją tego dnia jest bukiet panny młodej oraz przypinka do marynarki pana młodego. Wybierając bukiet najpierw przejrzałam na internecie różne propozycje bukietów ślubnych, a potem wydrukowałam zdjęcie tego „idealnego” i zaniosłam do kwiaciarni.

Wszystkie dekoracje (także tort) powinny nawiązywać do wystroju panny młodej.

Auto przyozdabiamy kwiatami w kolorze kwiatów  w bukiecie panny młodej, takie kwiaty stawiamy również na stołach i w Kościele.

Na stołach możemy również postawić świeczniki, wysypać płatki róż.

Ozdobę całej uroczystości nadaje również sypanie pary młodej po wyjściu z Kościoła płatkami róż, ryżem, pieniążkami.

8. Uwiecznijmy te chwile.

Są zwolennicy i przeciwnicy kamerzysty i fotografa na weselach. Ja osobiście wolę obejrzeć kilkusekundowy filmik niż kilka zdjęć, a więc jestem za kamerzystą. Według mnie kamerzysta robi mniej zamieszania na weselu. Fotograf ciągle chodzi  między gośćmi, prosi o ustawianie się do zdjęć, zgarnia za to kupę kasy, a potem i tak mało które zdjęcia uznamy za udane.

Wiadomo, że fajnie jest mieć album z wesela ze zdjęciami i oczywiście ja takowy mam, mimo że nie miałam fotografa. Na sesję zdjęciową pojechałam tydzień po weselu do Pszczyny i tam zrobiono nam wiele profesjonalnych zdjęć.

W dniu wesela ma się tyle na głowie, że nie miałabym nawet ochoty na pozowanie do zdjęć. Zdjęcia z samego wesela i ślubu może przecież zrobić nam ktoś z rodziny i na pewno spośród nich znajdziemy takie, które nadadzą się do albumu – tak też było u mnie.

9. Kreacje.

Myśląc o ślubnej kreacji musimy także zadbać o to, by nasz przyszły mąż ubrał się zgodnie z naszymi oczekiwaniami, zwłaszcza gdy nie chce on nam pokazać swojej kreacji przed ślubem (tak było u mnie).
To, jakie wybierzemy stroje zależy tylko od nas, od naszej wyobraźni i gustu. Ślub to dzień, w którym mamy czuć się dobrze, wyjątkowo i nie powinno nas obchodzić, czy komuś się podoba nasza suknia, czy też nie.
Pomysłów na kreację ślubną jest całe multum, to temat rzeka, na który nie ma miejsca w tym poście.
Pozwolę sobie tutaj wyrazić swoje zdanie na temat wyboru sukni ślubnej. Uważam, że suknia ślubna powinna być niepowtarzalna, jedyna w swoim rodzaju i nie warto na niej oszczędzać. Musimy mieć taką suknię, o której marzymy, żeby potem nie żałować, że musiałyśmy z czegoś rezygnować.
Oczywiście jest wiele pięknych sukni „gotowych”, jednak na pojedyncze egzemplarze mało kogo stać, a przecież nie chcemy takiej sytuacji, że ktoś będzie miał identyczną suknię np. jakaś koleżanka albo panna młoda biorąca ślub w Kościele przed nami.
Poza tym sukni na wymiar nie trzeba przerabiać i dzięki temu będzie ona leżała na nas idealnie.
Jeśli nie mamy zdolności do projektowania ubrań to wystarczy, że znajdziemy dwie suknie tego samego typu np. princessa i poprosimy krawcową, aby szyjąc dół wzorowała się na jednej, a górę na drugiej.
Nie uważam, że strój tego dnia jest najważniejszy, ale na pewno ubiór w tym dniu ma duży wpływ na naszą wygodę i samopoczucie oraz dodaje nam pewności siebie. Jedne z nas wybiorą skromny ubiór, a inne balową kreację.

Ślub to nie szopka, ale wiadomo, że wiele z nas chce tego dnia wyglądać inaczej i czuć się jak księżniczka :)

Wygodne buty tego dnia to podstawa. Ja wybrałam akurat nie typowe ślubne, ale takie w kolorze ecri, aby móc je wykorzystać w przyszłości.

Panna młoda nie powinna również zapomnieć o umówieniu się na profesjonalny makijaż, manicure oraz fryzurę, bo przecież tego dnia wszystko powinno być zapięte na ostatni guzik.

10. Dopracowane w szczegółach.

Ślub i wesele na pewno zapadnie gościom na dłużej w pamięć, gdy zadbamy o najdrobniejsze szczegóły.

Stoły będą lepiej się prezentować, a goście będą czuć się wyjątkowo, gdy dania będą serwowane w ładnej zastawie stołowej.

Aby uniknąć zamieszania podczas zajmowania miejsc przez gości przy stole, można stworzyć ładne karteczki z listami osób, które mają zasiąść przy danym stoliku. Lepiej nie eksperymentować z mieszaniem towarzystw w celu zintegrowania rodzin, bo to może się skończyć przesiadkami. Usadzenie gości w towarzystwach, w których czują się najlepiej sprawi, że będą się dobrze bawić, nie będą czuć się nieswojo.

Oryginalnie prezentują się stoły owalne lub okrągłe.

U mnie w Kościele oprócz organistki, był także pan grający na trąbce.

Niektórzy po wyjściu z Kościoła wypuszczają gołąbki.

Taki szczegół trwa chwilę, a naprawdę potrafi sprawić, że nasza uroczystość stanie się jedyna w swoim rodzaju.

Jak według Was powinny wyglądać ślub i wesele marzeń?

Pozdrawiam :)

PS Jeśli ktoś z Was ma ochotę poznać jakieś większe szczegóły dotyczące organizacji wesela (np. jakie u mnie było menu, bo często nie wiadomo ile wybrać posiłków i jakie? ile kosztuje wesele jednodniowe, a ile dwudniowe?) dajcie znać w komentarzach.

Dlaczego ludzie są dla siebie złośliwi?

  • Napisane 17 czerwca 2013 o 12:28

„Nuda jest siostrą rozpaczy”

„ Nie rań osoby, której nie możesz zabić”

Ludzie bardzo często lubią krytykować wygląd lub zachowanie innych.

W krytyce nie ma nic złego do pewnej granicy. Częściej spotykamy się ze złośliwą lub ośmieszającą krytyką, która sprawia przykrość drugiej osobie, a bardzo rzadko mamy do czynienia z krytyką, która ma „klasę”.

Dlaczego ludzie są tacy złośliwi?

  • Mają kompleksy – krytykując innych czują się lepsi.
  • Chcą zwrócić na siebie uwagę otoczenia – ludzie zwracają uwagę na złośliwe komentarze.
  • Z nudów – nie mają pasji ani pomysłu na spędzenie wolnego czasu, więc buszują po necie i zostawiają złośliwe komentarze na forach, blogach.
  • Są samotni – wiąże się to poniekąd z nudą, bo nie mają z kim spędzać czasu, zazwyczaj są nielubiani z powodu swojego wrednego sposobu bycia.
  • Są nieszczęśliwi – poprawiają sobie humor tym, że potrafią komuś dogryźć i ktoś czuje się przez nich źle.
  • Zazdroszczą – dlaczego „pulchna” dziewczyna mówi do Ciebie, że wyglądasz jak wieszak? Albo biedniejsi ludzie mówią: tamci znów spędzili 2 tygodnie w tej obskurnej Turcji już wolelibyśmy wczasy w lesie pod namiotem niż się kisić w tych upałach itd.
  • Są bezradni – krytykując wyrażają swoją pewność siebie i siłę.
  • To ludzie na niskim poziomie – nie mają klasy i nie potrafią rozmawiać z innymi na poziomie.
  • Myślą, że wybiją nas z „tropu” – np. komentując nasze wypowiedzi udają, że się znają na rzeczy mimo, że nie mają o czymś bladego pojęcia.

Jak znosić wredną krytykę?

  • Pokochać siebie – to naprawdę ułatwia życie – nie namawiam tu do narcyzmu, ale do pełnej akceptacji siebie.
  • Mieć własne zdanie o sobie – jeśli ktoś wmawia Ci jakieś cechy, których nie widzisz u siebie – olej to!
  • Mieć do siebie dystans – gdy ktoś mówi o nas bolesną prawdę nie załamujmy się! Można to np. obrócić w żart lub próbować zmienić.
  • Zignorować – przejmowanie się wredną opinią innych jest idiotyczne.
  • Obrócić złośliwy komentarz przeciwko „złośliwcowi” – np.: „O dziękuję, właśnie o to mi chodziło, żeby wyglądać jak strach na wróble”, ” wolę wyglądać jak strach na wróble niż jak chodzące nieszczęście, które ty reprezentujesz”.
  • Pomyśleć: „jaka ona musi być zakompleksiona”.
  • Uznać wredne komentarze za żałosne – zwykle wypowiada je ktoś, kto nie grzeszy wybitną urodą czy inteligencją.

Źródło: demoty.pl

Kobieta z klasą nie jest złośliwa.

Kobieta z klasą potrafi brać przykład z zadbanych i mądrych kobiet, a te mniej zadbane i nie inteligentne stara się traktować, jako przestrogę.

Starajmy się być perfekcyjne, czujmy się pewne siebie, a złośliwe komentarze traktujmy, jako komplement!!! – bo zapewne wypowiada je kolejna dziewczyna, od której jestem lepsza!!!

 

Często spotykacie się ze złośliwą krytyką? Jak sobie z nią radzicie?

Pozdrawiam :)

Przejrzyj się dokładnie z każdej strony zanim wyjdziesz z domu!

  • Napisane 29 maja 2013 o 18:15

Dzisiejszy mój wpis będzie ubogi w treść, za to bogaty w fotografie.

W sieci krąży wiele zdjęć ubranych „śmiesznie” osób. Nie mam zamiaru się tutaj z nikogo nabijać, ale chciałabym przestrzec lub otworzyć oczy niektórym osobom.

Wiadomo moda jest zmienna, różna i indywidualna, jednak istnieją pewne zasady, wymogi estetyki, wizerunku.

Wiele osób nieświadomie popełnia modowe wpadki. Poniżej zamieszczam zdjęcia osób, których wyjście z domu wzbudziło zainteresowanie otoczenia.

Moda na polskich ulicach – to się dzieje naprawdę!!!

Zacznę od obuwia:

Ach te legginsy:

Kłopotliwa bluzka, a może stanik:

Zapomniana metka:

I na koniec źle dobrany strój:

Każde z tych zdjęć na pewno wymaga komentarza, ale nie będę tego robić – zachęcam do refleksji.

Co sądzicie o tych „kreacjach”? Które zdjęcie zwróciło Waszą uwagę? Które zaskoczyło, rozbawiło czy zniesmaczyło?

Pozdrawiam :)

Perfekcja na co dzień (1)

  • Napisane 12 kwietnia 2013 o 13:14

Każda z nas chce być piękna, idealna…

Dlaczego więc tak trudno nam to osiągnąć?

Podstawowy nasz błąd to BRAK PERFEKCJI

Nie potrafimy:

 

1. Być systematyczne – zawsze wszystko odkładamy na później i często nie chce nam się poświęcić dla siebie nawet 5min. w ciągu dnia!!! Tak, często przez te 5min. zaniedbujemy siebie.

Co trwa 5 min.?

  • Wybalsamowanie ciała.
  • Zrobienie peelingu.
  • Naolejowanie włosów.
  • Użycie wcierki .
  • Dokładne zabezpieczenie końcówek.
  • Wyregulowanie brwi.
  • Nałożenie a potem zmycie maseczki (bo przecież w czasie, gdy mamy ją na twarzy możemy robić coś innego).
  • Depilacja pach lub okolic bikini.
  • Dokładne oczyszczenie twarzy przed pójściem spać.
  • Wypumeksowanie stóp.

Same zdecydujcie, którą wersję wybieracie :)

Źródło: www.tipy.pl, www.alinarose.pl

 

Wiele z tych czynności trwa nawet krócej niż 5min., więc aż wstyd jak później widzi się na ulicy kobiety z włosami pod pachami, z krzaczastymi brwiami, zaniedbanymi włosami, a w lecie z brzydkimi piętami eksponowanymi w klapkach.

 

Wystarczy codziennie wykonać jedną z wymienionych wyżej czynności, żeby potem nie było potrzeby robienia wszystkiego naraz i poświęcania na to pół dnia.


2. Zacząć kuracji od dziś.

 

Wszystko odkładamy na poniedziałek, z poniedziałku na wtorek itd.

Mam tutaj na myśli kuracje typu: dieta, a także trening, albo zewnętrzne kuracje na ciało lub włosy, np. kuracja picia drożdży.

 

Punkt ten mocno powiązany jest z punktem 1.

Różnica polega na tym, że aby punkt 1 się realizował musi się zrealizować punkt 2.

Nie będziemy systematyczne w kuracji, której nie zaczęłyśmy.

 

Wady odkładania na później:

 

- jak minie już prawie tydzień to żałujemy, że nie odchudzałyśmy się od poniedziałku, bo miałybyśmy pewnie już 1-2 kg na minusie – to nas dodatkowo demotywuje!!!

 

Tak samo w przypadku np. picia drożdży – po tygodniu takiej kuracji nasze włosy mogłyby być już o 0,5 cm dłuższe, a po kolejnym nawet 1cm.

 

- ciągle nas dręczy myśl o planowanej kuracji i mimo, że jej nie zaczęłyśmy wydaje nam się, że ona trwa już wieki. I jak tu się zmobilizować, żeby wreszcie zacząć?!


3. Odmawiać sobie zbędnych przyjemności.

Źródło: kobieta.dlastudenta.pl

  • Kupujemy kolejną parę butów lub ubrań, mimo że mamy ich pełno i w większości z nich nie chodzimy.
  • Kupujemy bibeloty, które szybko się nudzą i potem tylko gracą mieszkanie.
  • Jesteśmy na diecie „cud”, a przechodząc obok cukierni nie potrafimy sobie odmówić pysznej napoleonki.
  • Większość kosmetyków kupujemy dużo za wcześnie, zanim skończą nam się te, co mamy. Przez to często na siłę kończymy jakiś szampon, który zalega nam na półce od roku, albo wyrzucamy lakier do paznokci, bo już się zesechł ze starości.

 

Odmawiając sobie te zbędne przyjemności:

- oszczędzamy pieniądze,

- oszczędzamy miejsce w szafie i w łazience – czasem lepiej mieć jedną a porządną rzecz, która wytrzyma lata niż                  badziewie, co się niszczy po kilku użyciach,

- łatwiej nam wybrać w co się ubrać, albo jakiego balsamu użyć,

- jesteśmy szczuplejsze – nie objadamy się słodyczami. Zamiast jeść pączka lepiej wypić domowy koktajl owocowy.

 

Jak widzicie wiele zależy od naszych chęci, więc od dziś nie ma wymówki, że np.: „nie miałam czasu wyregulować brwi”.

Coś czuję, że nastąpi ciąg dalszy tego wpisu. :)

 

A Wy co najczęściej odkładacie na później lub kupujecie niepotrzebnie???

Pozdrawiam :)