Wyświetlam 1 - 10 z 78 notek

Wyjątkowa zupa w proszku – BOROWIKOWA od Knorra

  • Napisane 13 grudnia 2013 o 21:53

Pyszne i zdrowe jedzenie to takie, które przyrządzamy sami w domu z pewnych sprawdzonych składników. Mimo to, nie zawsze mamy czas na gotowanie. Co zrobić, gdy mamy 10min. na zjedzenie ciepłego obiadu? Zupa w proszku? Od czasu do czasu – czemu nie?

Dziś miałam taki dzień, że nie umiałam się z niczym odrobić, aż tu nagle listonosz przyniósł mi w kopercie zupę w proszku :)

Otrzymałam ją w ramach współpracy.

Kremowa zupa BOROWIKOWA z cebulką

Producent zapewnia, że w skład zupy wchodzą najlepsze warzywa, przyprawy i zioła uprawiane w naturalnych warunkach.

BEZ:

  • konserwantów,
  • sztucznych barwników,
  • glutaminianu sodu.

Na odwrocie znajdziemy również sugestię, z czym produkt smakuje najlepiej (z podsmażoną cebulą, świeżym szczypiorkiem i odrobiną koniaku).

Ja jednak przyrządziłam zupkę bez żadnych dodatków, zgodnie z instrukcją na opakowaniu.

Proszek rozrobiłam w 500ml wody, doprowadziłam do wrzenia i gotowałam 5min. Opakowanie zawiera porcję dla 2 osób, ale ja sama spokojnie zjadłabym całość (mimo to, podzieliłam się z mężem). Do zupki dodaliśmy jedynie groszek ptysiowy i odrobinę magi.

Zalety:

  • smaczna,
  • delikatnie doprawiona, dzięki czemu każdy może dodać to, czego mu brakuje według własnych preferencji,
  • lekka kremowa konsystencja (nie jest to jednak typowa zupa krem),
  • łatwo dostępna,
  • ładne wizualnie opakowanie.

Wady:

  • zauważyłam tylko jedną – torebka wypełniona po brzegi mieszanką, co utrudnia wsypanie całości dokładnie tam, gdzie chcemy (u mnie trochę wylądowało na blacie i kuchence).

Z pewnością jeszcze kiedyś skuszę się na tę zupkę.

Żywicie się czasem takimi gotowcami?

Pozdrawiam :)

 

Włosowa aktualizacja – listopad 2013

  • Napisane 3 grudnia 2013 o 14:06

Co robiłam z włosami w listopadzie?

  • myłam codziennie lub co 2 dni (częściej niż zwykle, ponieważ masaż skóry głowy mający na celu przyspieszenie porostu, przyspiesza również przetłuszczanie się skóry głowy i włosów),
  • po każdym myciu odżywka d/s i b/s,
  • raz na 2 tygodnie maska do włosów na ok. 30min,
  • olejowanie włosów za pomocą olejowego serum, o którym pisałam już tutaj oraz za pomocą oliwki Babydream fur Mama,
  • codziennie lub co 2 dni wcierka Joanna kuracja Rzepa przez 2 tygodnie.

SZAMPONY

  • włosy myłam najczęściej szamponem Babydream Kopf-bis-Fuss (o nim kilka słów tutaj ),
  • raz w tygodniu oczyszczający szampon Ziaja aloesowy.

 

ODŻYWKI/MASKI

  • jako drugiego O po myciu nakładałam nawilżającą odżywkę Isany z Rossmana (mini recenzja tutaj ) na przemian z Nivea LongRepair,
  • maska Wax do włosów wypadających lub BingoSpa z proteinami kaszmiru i kolagenem.

ODŻYWKI B/S

  • odżywka Joanna z miodem i cytryną,
  • Isana do zniszczonych w sprayu (mini recenzja tutaj ),
  • balsam do włosów kręconych Tara Smith,
  • zabezpieczanie końcówek – Jedwab Chi.

 

OLEJE

  • olej kokosowy w olejowym serum,
  • oliwa Babydream fur Mama (recenzja tutaj ).

WCIERKI

  • Joanna kuracja Rzepa.

 

Tak prezentują się moje włosy obecnie:

 

Porównanie z ubiegłym miesiącem:

Porównanie z ubiegłym rokiem:

W ciągu roku podcinałam włosy, co 2-3 miesiące ok. 2-3 cm, a mimo to widać przyrost. To dowód na to, że warto stosować wcierki, maski i odżywki, bo samo mycie nie wystarczy, żeby zapuścić szybko zdrowe włosy.

 

Jak się mają Wasze czupryny?

Pozdrawiam :)

Domowe grzanki do zup, sałatek i nie tylko

  • Napisane 1 grudnia 2013 o 14:30

Grzanki są pysznym dodatkiem do zup, sałatek, jogurtu, warzyw na patelnię i do czego tylko chcemy ;)

Najlepiej zrobić je samemu w domu, wtedy dodamy do nich te przyprawy, które nam najlepiej smakują, a przy okazji pozbędziemy się nadmiaru czerstwego pieczywa.

Mój przepis na grzanki

Potrzebne nam będą:

  • pieczywo (np. zwykły czerstwy chleb, chleb tostowy),
  • olej,
  • przyprawy: czosnek w proszku, sól czosnkowa, pieprz, zioła prowansalskie, oregano, bazylia,
  • piekarnik i dowolna blaszka do piekarnika.

Pieczywo kroimy w kostkę, wsypujemy do miski lub garnka (żeby wygodnie było nam mieszać), dodajemy olej (na oko – tak, żeby przyprawy przyległy do każdej kostki chleba) i przyprawy. Wszystko dokładnie mieszamy i wysypujemy na blaszkę. Pieczemy 10-15 min./180°C.

Gotowe grzanki można przechowywać dłużej w szczelnie zamkniętym słoiku.

Na koniec jeszcze „pochwalę” się moim pierwszym w życiu wykonaniem trójwarstwowego  latte :)

Lubicie grzanki?Do czego je najczęściej jecie?

Pozdrawiam :)

Tanio a dobrze – pielęgnacja włosów dzięki Rossmann

  • Napisane 24 listopada 2013 o 21:16

W dzisiejszym wpisie opiszę Wam kilka moich włosowych perełek z Rossmanna.

1. Olejowanie – oliwka Babydream fur Mama

Oliwka zawiera olejek migdałowy, makadamia, jojoba, olej sojowy i słonecznikowy, a także witaminę E, nie zawiera olejów mineralnych, barwników i konserwantów.

• Dobrze rozprowadza się na włosach.

• Nawilża i odżywia włosy.

• Ładnie pachnie.

Cena: ok. 10zł za 250ml.

2. Mycie – żel do mycia Babydream Kopf-bis-Fuss

Uniwersalny płyn do mycia ciała i włosów. Ma prosty skład. Zawiera rumianek i pantenol. Bez barwników, ma delikatny zapach, bez zawartości oleju mineralnego.

• Posiada wygodną pompkę.

• Idealny do codziennego mycia.

• Neutralny zapach.

Cena: ok. 9zł za 500ml.

3. Odżywianie – odżywka do spłukiwania Isana Hair Feuchtigkeits Spulung (Odżywka nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych)

Z kompleksem nawilżającym, nie zawiera silikonów i parabenów. Wzbogacona wartościowym wyciągiem z bawełny zapewnia włosom suchym i zniszczonym odpowiednią dawkę wilgoci i pomaga w utrzymaniu ich poziomu wilgotności.

• Intensywnie nawilża.

• Nadaje połysk.

• Cudownie pachnie.

Cena: ok. 6zł za 300ml.

4. Zabezpieczanie – odżywka w sprayu Isana Hair Express Spulung Oil-Care (Odżywka do włosów suchych i z rozdwajającymi się końcówkami)

Dwufazowa formuła. Ważnie dla mnie jest to, że zawiera olejek arganowy i masło shea (niestety te oba składniki nieco dalej w składzie) oraz silikony.

• Nie obciąża włosów.

• Zabezpiecza końcówki.

• Ładnie pachnie.

• Wygodna aplikacja.

Cena: ok. 8zł za 200ml.

Macie jakieś swoje perełki do pielęgnacji włosów od Rossmanna?

Pozdrawiam :)

Zdrowa stylizacja LOKÓW i FAL

  • Napisane 12 listopada 2013 o 13:32

Najczęściej włosy kręcone lub falowane mają tendencję do wysuszenia, łamania się i niszczenia.

Takie włosy prezentują się ładnie tylko wtedy, gdy odpowiednio o nie dbamy i potrafimy je stylizować.

Fale i loki najtrudniej ułożyć tuż po przebudzeniu, gdy nie mamy czasu na umycie włosów. Wtedy zazwyczaj ratujemy się pianką czy też lakierem, które bardzo niszczą i wysuszają każde włosy.

Jestem posiadaczką loków, dlatego ten problem mnie męczył przez wiele lat, a zwłaszcza teraz, gdy w końcu udało mi się zapuścić włosy. Metodą prób i błędów szukałam stylizatora „idealnego” do moich włosów.

Wreszcie udało się i stąd ten wpis :)

W buteleczce z atomizerem wymieszałam ze sobą trzy produkty, które zdecydowana większość kobiet posiada w domu.

PRZEPIS NA STYLIZATOR

Produkty w proporcjach:

  • Woda – 4,
  • Odżywka bez spłukiwania bez silikonów lub z lekkim silikonem – 3 (u mnie Ziaja do włosów łamliwych),
  • Żel do włosów o najprostszym składzie lub żel lniany – 3 (u mnie żel Bielenda z czarną rzepą).

Przed każdym użyciem dokładnie wstrząsnąć.

 

Dzięki temu stylizatorowi włosy są:

  • ładnie ułożone,
  • odżywione,
  • zabezpieczone,
  • zdyscyplinowane,
  • nawilżone (szczególnie, gdy użyjemy  żelu lnianego).

 

Macie jakieś sprawdzone zdrowe patenty na reanimowanie fal i loków?

Pozdrawiam :)

Włosowa aktualizacjia – październik 2013

  • Napisane 8 listopada 2013 o 14:23

W tym miesiącu znów spóźniona włosowa aktualizacja.

Od 25 września do 31 października:

  • myłam włosy, co 2-3 dni,
  • po każdym myciu odżywka d/s i b/s,
  • nie zafundowałam włosom żadnej maski do włosów,
  • olejowanie włosów za pomocą olejowego serum, o którym pisałam już tutaj ,
  • codziennie lub co 2 dni wcierka z kozieradki przez 3 tygodnie.

SZAMPONY

  • włosy myłam najczęściej szamponem Baby Dream,
  • raz w tygodniu oczyszczający szampon Revitax (denko) lub Ziaja aloesowy.

 

ODŻYWKI/MASKI

  • jako drugiego O po myciu nakładałam nawilżającą odżywkę Isany z Rossmana na przemian z Nivea LongRepair.

ODŻYWKI B/S

  • odżywka Joanna z miodem i cytryną,
  • serum Joanny,
  • Isana do włosów zniszczonych w sprayu,
  • balsam do włosów kręconych Tara Smith.

 

OLEJE

  • olej kokosowy w olejowym serum.

WCIERKI

  • napar z kozieradki,
  • Radical (denko).

 

Tak prezentują się moje włosy obecnie (w różnym świetle różny kolor) – zdjęcia bez flesza:

 

A tu porównanie z ubiegłym miesiącem:

Bardzo cieszy mnie fakt, że w ostatnim czasie włosy są bardzo zdrowe: nie rozdwajają się, są nawilżone, stały się gęściejsze i ograniczyło się ich wypadanie. Teraz czas zawalczyć o długość :) Cel na kolejny miesiąc pozostaje nadal taki sam: codziennie wcierka!

Już wkrótce wpis o tym, jak zwalczyłam nadmierne wypadanie włosów spowodowane jesienną aurą oraz stanem poporodowym.

 

Jestem ciekawa, czy Was też dopadło jesienne wypadanie włosów? Jak sobie z nim radzicie?

Pozdrawiam :)

Ciasto 3Bit bez pieczenia

  • Napisane 16 października 2013 o 19:22

Często w mailach albo komentarzach pytacie mnie o przepis na ciasto 3Bit, o którym wspominałam w jednym z moich wpisów.

Dziś szybki wpis z przepisem :)

3 Bit

Składniki:

  • 1 puszka masy krówkowej,
  • ok. 75szt. herbatników,
  • 400- 500ml słodkiej śmietany 30- 36%,
  • 2 opakowania śmietan-fix,
  • ok. 50- 100g dowolnej czekolady (u mnie mleczna).

Masa budyniowa:

  • 500ml mleka,
  • 2/3 szklanki cukru,
  • 2 żółtka,
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej,
  • 3 łyżki mąki pszennej,
  • ok. ¾ kostki masła.
  1. Puszkę z masą krówkową wsadzić na parę minut do gotującej się wody. (Miękki karmel będzie łatwiej się rozsmarowywał).
  2. Przygotować masę budyniową. 1 ½ szklanki mleka i cukier zagotować. Pozostałe mleko wymieszać dokładnie z żółtkami i mąkami. Dodać do gotującego się mleka, szybko mieszając, aby nie powstały grudki. Chwilkę gotować (około 1 min), aż budyń zgęstnieje. Pozostawić do ostygnięcia. Miękkie masło utrzeć mikserem na puszystą masę. Dalej miksując, dodawać stopniowo zimny budyń.
  3. Formę prostokątną o wymiarach około 35x24cm wyłożyć herbatnikami.
  4. Na herbatnikach rozsmarować lekko ciepłą masę krówkową. Wyłożyć drugą warstwę herbatników. Kolejno wyłożyć masę budyniową, na nią ostatnią warstwę herbatników.
  5. Ubić śmietanę ze śmietan-fix. Śmietanę wyłożyć na górę i posypać startą czekoladą.
  6. Ciasto wstawić do lodówki na kilka godz.

Smacznego Smile

Ciasto jest bardzo słodkie, ale dzięki temu jeden kawałek do kawy z pewnością zaspokoi naszą ochotę na słodycze.

 

Macie ochotę na taki deser?

Pozdrawiam :)

Kobieta idealna potrafi sama… zorganizować ŚLUB i WESELE

  • Napisane 14 października 2013 o 13:15

Wczoraj minęła pierwsza rocznica naszego ślubu i tak zebrało mi się na wspomnienia :) Jak to było rok temu? Najbardziej z całego wesela pamiętam przygotowania, zwłaszcza że większość było na mojej głowie – i dobrze!

Uważam, że każda kobieta powinna umieć zorganizować swoje wesele, bo tylko wtedy będzie ono takie, o jakim marzymy.

Jeśli same nie mamy czasu, aby się tym zająć to miejmy chociaż wizję jak ono ma wyglądać.

ORGANIZUJEMY WESELE – od czego zacząć?

1. Zaklepmy terminy!

Na początek trzeba zająć się wyborem sali i zespołu oraz Kościoła, w którym ma być ślub. U mnie był to tradycyjnie Kościół w mojej parafii.

Gdy już znajdziemy salę i zespół musimy zorientować, czy mają wolny termin, który sobie wybraliśmy. Łatwiej później o termin w Kościele, bo tam może być kilka ślubów jednego dnia, a na sali tylko jeden.

2. Lista gości i zaproszenia.

Po zaklepaniu terminów musimy dokładnie przemyśleć kogo chcemy zaprosić na ślub i wesele. Czy będzie to mała kameralna uroczystość, czy raczej większe wesele?

Przy tworzeniu listy gości powstaje często dużo dylematów, bo jak zaprosimy tego, to i wypada zaprosić jeszcze kilka innych gości, ale musimy jakoś się z tym wspólnie z przyszłym mężem uporać.

Z zaproszeniami w dzisiejszych czasach nie powinien mieć nikt problemu, bo na internecie możemy znaleźć wiele ofert firm, które drukują piękne zaproszenia na zamówienie.

3. Formalności kościelne i urzędowe.

Teraz czas na nauki ślubne, bo lepiej jest mieć je jak najszybciej za sobą. W wielu parafiach są one bezpłatne, ale zdarza się też, że musimy coś zapłacić – tak było w męża parafii: 100zł od pary.

Po naukach czas na dwie spowiedzi przedślubne: pierwsza: ok. 1-2 miesiące przed ślubem, druga: 1-2 dni przed ślubem.

Do kancelarii kościelnej i do urzędu stanu cywilnego trzeba się udać ok. 3 miesiące przed planowaną datą ślubu.

4. Menu.

Bardzo ważny jest wybór menu. Niektórzy w tej kwestii zdają się na pomysły kucharki, ale musi to być zaufana osoba, żeby naprawdę dobrze zadbała o różnorodność dań i zimnej płyty.

Według mnie najlepiej samemu ułożyć menu i poprosić w restauracji o wycenę.

Byłam na weselu, gdzie w pierwszy dzień serwowano 1/2 ćwiartki z kurczaka, a w drugi drugą jej część, do tego surówki z obiadu podawano potem do innych dań gorących.

Warto również zadbać, żeby dania nie były banalne, a więc inne niż te, które jemy na co dzień.

Podczas układania menu należy pamiętać o napojach, alkoholu oraz owocach, ciastach i torcie.

Napoje.

Na weselu goście powinni mieć wybór: ciepłe napoje: kawa, herbata, zimne: gazowane, niegazowane, soki, woda mineralna. Ciepłe napoje zazwyczaj lokal oferuje bez limitu w cenie przyjęcia. Przy zimnych napojach musimy już zdecydować ile kupujemy (ok. 1l na osobę) lub korzystamy z napojów  w lokalu i regulujemy opłatę według zużycia po przyjęciu.

Alkohol.

Na początek szampan. Tradycyjna butelka szampana wystarcza na ok. 8 osób.

Na prawie każdym weselu podstawowy alkohol to wódka. Ile zakupimy wódki zależy od tego, jaką mamy rodzinę. Na jednym weselu 100 osób wypije 20l wódki a na innym 40l. Nam udało się znaleźć hurtownię, która pozwalała na zwrot nienaruszonych kartonów z wódką, dzięki temu po weselu zwróciliśmy aż 5 kartonów.

Dla osób lubiących alkohol, a nie preferujących wódki dobrze jest zakupić wino. Należy wybrać białe i czerwone najlepiej w kilku wersjach smakowych: wytrawne, półwytrawne i słodkie. Nie warto kupować innych rodzajów alkoholu, bo wybór dla gości będzie za duży. Poza tym niektórzy z ciekawości otworzą butelkę z jakimś trunkiem, a jak im nie posmakuje otworzą następną i następną… Takim sposobem po weselu zostanie nam pełno napoczętych alkoholi, które będziemy musieli spijać w gronie rodzinnym.

Jeśli organizujemy wesele dwudniowe zakupmy na poprawiny kilka skrzynek z piwem.

Owoce.

Owoce powinny się znaleźć na każdym stole. Najlepiej kupić takie, które nie mają pestek, by wygodnie jadło się je gościom. U mnie na stołach było dużo winogron, mandarynek, jabłka. Owoce stanowią też pewnego rodzaju ozdobę stołu.

Tort.

To, jak duży ma być tort doradzą nam na pewno w cukierni. Przy wyborze smaku kierujmy się tym, żeby nie był on zbyt wymyślny i aby nie zawierał dużo alkoholu, gdy będą go jadły również dzieci. Osobiście polecam torty z masą marcepanową na wierzchu, są efektowne i dobrze smakują.

Ciasta.

Przyjmuje się, że należy kupić 250g ciasta na osobę na 1 dzień przyjęcia. Powinno być wiele rodzajów ciasta, żeby każdy mógł trafić na swoje ulubione.

W zdecydowanej większości przypadków nie opłaca się zamawiać w lokalu napojów, alkoholu, ciast oraz tortu, dlatego lepiej sami pofatygujmy się do polecanej cukierni i niedrogiej hurtowni, by zaoszczędzić nawet kilkaset złotych.

Wiele par organizując wesele inwestuje w wiejski stół lub fontannę czekoladową. Te atrakcje kosztują dość sporo, a tak naprawdę są głównie ozdobą, bo nie na każdym weselu się one sprawdzają. My żeśmy sobie to darowali. Tak samo nie układaliśmy na stołach słodyczy, bo według mnie na stole było już wystarczająco wiele smakołyków, które i tak zawsze zostają po uroczystości, więc po co dodatkowo tracić pieniądze.

5. Obrączki.

Obrączki to symbol i pamiątka ślubu, która będzie nam towarzyszyć przez całe życie. Uważam, że najlepiej wybrać klasyczne obrączki z grawerem od wewnątrz. Obrączki powinny być wygodne i najlepiej z dobrego materiału: złoto, platyna, srebro.

My dużo zaoszczędziliśmy na obrączkach, bo zanieśliśmy do jubilera własne złoto. Warto zastanowić się nad czymś takim, zwłaszcza, gdy mamy w domu sporo złotej biżuterii, w której nikt nie chodzi. W taki sposób zamiast 4 500zł za wybrane przez nas obrączki zapłaciliśmy 700zł :)

My mamy takie:

6. Auto.

Do ślubu możemy jechać, czym tylko chcemy. Pięknie prezentują się dorożki, jednak nie zawsze są one praktyczne np. gdy mamy daleko Kościół, albo gdy jest zimno.

Oczywiście można jechać własnym samochodem, ale ja jestem tego zdania, że warto wybrać jakieś niecodzienne lub nieosiągalne dla przeciętnego Polaka auto, którym nie mamy okazji przejechać się w zwyczajnych okolicznościach.

7. Dekoracje.

Ja miałam to szczęście, że moja sala była tak piękna – pałacowa, że nie wymagała dekorowania, ale jednak większość sal tego wymaga. Tutaj niestety lepiej zapłacić fachowemu dekoratorowi, który wypożyczy nam na czas wesela dekoracje i udekoruje salę.

Ważną dekoracją tego dnia jest bukiet panny młodej oraz przypinka do marynarki pana młodego. Wybierając bukiet najpierw przejrzałam na internecie różne propozycje bukietów ślubnych, a potem wydrukowałam zdjęcie tego „idealnego” i zaniosłam do kwiaciarni.

Wszystkie dekoracje (także tort) powinny nawiązywać do wystroju panny młodej.

Auto przyozdabiamy kwiatami w kolorze kwiatów  w bukiecie panny młodej, takie kwiaty stawiamy również na stołach i w Kościele.

Na stołach możemy również postawić świeczniki, wysypać płatki róż.

Ozdobę całej uroczystości nadaje również sypanie pary młodej po wyjściu z Kościoła płatkami róż, ryżem, pieniążkami.

8. Uwiecznijmy te chwile.

Są zwolennicy i przeciwnicy kamerzysty i fotografa na weselach. Ja osobiście wolę obejrzeć kilkusekundowy filmik niż kilka zdjęć, a więc jestem za kamerzystą. Według mnie kamerzysta robi mniej zamieszania na weselu. Fotograf ciągle chodzi  między gośćmi, prosi o ustawianie się do zdjęć, zgarnia za to kupę kasy, a potem i tak mało które zdjęcia uznamy za udane.

Wiadomo, że fajnie jest mieć album z wesela ze zdjęciami i oczywiście ja takowy mam, mimo że nie miałam fotografa. Na sesję zdjęciową pojechałam tydzień po weselu do Pszczyny i tam zrobiono nam wiele profesjonalnych zdjęć.

W dniu wesela ma się tyle na głowie, że nie miałabym nawet ochoty na pozowanie do zdjęć. Zdjęcia z samego wesela i ślubu może przecież zrobić nam ktoś z rodziny i na pewno spośród nich znajdziemy takie, które nadadzą się do albumu – tak też było u mnie.

9. Kreacje.

Myśląc o ślubnej kreacji musimy także zadbać o to, by nasz przyszły mąż ubrał się zgodnie z naszymi oczekiwaniami, zwłaszcza gdy nie chce on nam pokazać swojej kreacji przed ślubem (tak było u mnie).
To, jakie wybierzemy stroje zależy tylko od nas, od naszej wyobraźni i gustu. Ślub to dzień, w którym mamy czuć się dobrze, wyjątkowo i nie powinno nas obchodzić, czy komuś się podoba nasza suknia, czy też nie.
Pomysłów na kreację ślubną jest całe multum, to temat rzeka, na który nie ma miejsca w tym poście.
Pozwolę sobie tutaj wyrazić swoje zdanie na temat wyboru sukni ślubnej. Uważam, że suknia ślubna powinna być niepowtarzalna, jedyna w swoim rodzaju i nie warto na niej oszczędzać. Musimy mieć taką suknię, o której marzymy, żeby potem nie żałować, że musiałyśmy z czegoś rezygnować.
Oczywiście jest wiele pięknych sukni „gotowych”, jednak na pojedyncze egzemplarze mało kogo stać, a przecież nie chcemy takiej sytuacji, że ktoś będzie miał identyczną suknię np. jakaś koleżanka albo panna młoda biorąca ślub w Kościele przed nami.
Poza tym sukni na wymiar nie trzeba przerabiać i dzięki temu będzie ona leżała na nas idealnie.
Jeśli nie mamy zdolności do projektowania ubrań to wystarczy, że znajdziemy dwie suknie tego samego typu np. princessa i poprosimy krawcową, aby szyjąc dół wzorowała się na jednej, a górę na drugiej.
Nie uważam, że strój tego dnia jest najważniejszy, ale na pewno ubiór w tym dniu ma duży wpływ na naszą wygodę i samopoczucie oraz dodaje nam pewności siebie. Jedne z nas wybiorą skromny ubiór, a inne balową kreację.

Ślub to nie szopka, ale wiadomo, że wiele z nas chce tego dnia wyglądać inaczej i czuć się jak księżniczka :)

Wygodne buty tego dnia to podstawa. Ja wybrałam akurat nie typowe ślubne, ale takie w kolorze ecri, aby móc je wykorzystać w przyszłości.

Panna młoda nie powinna również zapomnieć o umówieniu się na profesjonalny makijaż, manicure oraz fryzurę, bo przecież tego dnia wszystko powinno być zapięte na ostatni guzik.

10. Dopracowane w szczegółach.

Ślub i wesele na pewno zapadnie gościom na dłużej w pamięć, gdy zadbamy o najdrobniejsze szczegóły.

Stoły będą lepiej się prezentować, a goście będą czuć się wyjątkowo, gdy dania będą serwowane w ładnej zastawie stołowej.

Aby uniknąć zamieszania podczas zajmowania miejsc przez gości przy stole, można stworzyć ładne karteczki z listami osób, które mają zasiąść przy danym stoliku. Lepiej nie eksperymentować z mieszaniem towarzystw w celu zintegrowania rodzin, bo to może się skończyć przesiadkami. Usadzenie gości w towarzystwach, w których czują się najlepiej sprawi, że będą się dobrze bawić, nie będą czuć się nieswojo.

Oryginalnie prezentują się stoły owalne lub okrągłe.

U mnie w Kościele oprócz organistki, był także pan grający na trąbce.

Niektórzy po wyjściu z Kościoła wypuszczają gołąbki.

Taki szczegół trwa chwilę, a naprawdę potrafi sprawić, że nasza uroczystość stanie się jedyna w swoim rodzaju.

Jak według Was powinny wyglądać ślub i wesele marzeń?

Pozdrawiam :)

PS Jeśli ktoś z Was ma ochotę poznać jakieś większe szczegóły dotyczące organizacji wesela (np. jakie u mnie było menu, bo często nie wiadomo ile wybrać posiłków i jakie? ile kosztuje wesele jednodniowe, a ile dwudniowe?) dajcie znać w komentarzach.

Jedz ZIEMNIAKI i CHUDNIJ!

  • Napisane 10 października 2013 o 16:15

Bandura, kompera, pyra, grula, bulwa, perka, rzepa, a może kartofel? Po Polsku po prostu ZIEMNIAK

Ziemniak (Solanum tuberosum) to bulwa jednorocznej rośliny psiankowatej, powszechnie uprawianej w klimacie umiarkowanym. Mogą być kuliste, owalne, wydłużone lub spłaszczone. Skórka bywa barwy jasno-szarej, żółtej, czerwonej lub fioletowej w różnych odcieniach. Wyróżnia się odmiany skrobiowe, spożywcze, pastewne i przemysłowe (z nich produkuje się spirytus, mączkę ziemniaczaną i krochmal).”

ZIEMNIAKI

  • choć bogate w węglowodany – są lekkostrawne i niskokaloryczne – 100 gram to zaledwie około 80 kcal;
  • odmiany o żółtym miąższu posiadają sporo betakarotenu – roślinnej postaci witaminy A, która pozytywnie wpływa na kondycję narządu wzroku – zapobiega zmianom w rogówce, kurzej ślepocie i nadmiernemu złuszczaniu się nabłonka. Witamina A jest odpowiedzialna za stan skóry i błon śluzowych w organizmie. Nadaje cerze zdrowy wygląd, sprężystość i zapobiega wysuszeniu;
  • są bardzo zasobne w witaminę C. Jeden średni kartofel zawiera jej około 18mg, co stanowi ponad 30% pokrycia dziennego zapotrzebowania człowieka na witaminę C. Przy czym najwięcej tej witaminy posiadają ziemniaki młode;
  • są również źródłem witamin z grupy B: B1, B2, B6, kwasu foliowego oraz witaminy K;
  • skarbnicą składników mineralnych w tym głównie potasu, który pomaga zrównoważyć nadmiar sodu pochodzącego z soli kuchennej – najczęściej dodawanej do smaku przy gotowaniu ziemniaków. Poprawia pracę nerek, zapobiega nadciśnieniu, udarom i zawałom serca oraz niweluje uczucie ciężkości nóg, zmniejsza obrzęki i opuchliznę;
  • jest w nich także sporo magnezu, wapnia, fosforu, miedzi, jodu, cynku. Jedząc często ziemniaki, uzupełniamy niemal wszystkie niedobory substancji mineralnych w naszym organizmie;
  • zawierają także sporo błonnika pokarmowego regulującego procesy trawienne. Dwa średnie ziemniaki (130 g) dostarczają ok. 2 g włókna pokarmowego. Błonnik nie tylko pomaga w walce z zaparciami ale także obniżać stężenie cholesterolu;
  • leczniczo wpływają na układ pokarmowy – łagodzą niestrawności, dolegliwości z powodu wrzodów żołądka oraz pomagają w walce z obstrukcjami;
  • oczyszczają organizm ze szkodliwych produktów przemiany materii i sprzyjają prawidłowemu obiegowi wody w organizmie;
  • spożycie gotowanych ziemniaków poleca się osobom w okresie rekonwalescencji, a nawet niemowlętom – taki posiłek nie obciąża żołądka i jest źródłem szybko przyswajalnej energii w postaci skrobi;
  • obecna w nich tomatyna działa hamująco i niszcząco w stosunku do niektórych grzybów i bakterii. Przeciwdziała również rozszerzaniu się naczyń krwionośnych, co jest działaniem bardzo pożądanym w leczeniu alergii;
  • inhalacjami z oparów ulatniających się podczas gotowania ziemniaków leczy się nieżyt górnych dróg oddechowych.
  • zawartość białka w suchej masie ziemniaka jest podobna jak w zbożach, a w porównaniu z innymi bulwami i korzeniami jest bardzo wysoka.
  • same w sobie są beztłuszczowe a co za tym idzie wolne od nasyconych kwasów tłuszczowych. Nie zawierają również cholesterolu.

Medycyna ludowa zaleca picie soku ze świeżych ziemniaków, jako środka wspomagającego podczas leczenia chorób układu pokarmowego – głównie choroby wrzodowej żołądka i dwunastnicy.

Ziemniaki można przygotować na kilka sposobów, każdy z nich ma inny wpływ na ich wartość odżywczą:

  • Gotowanie. To najpopularniejsza metoda obróbki termicznej ziemniaków. Przyczynia się ona jednak do znacznych strat witaminy C, zwłaszcza jeśli ziemniaki przed gotowaniem zostaną obrane.
  • Smażenie. Stosowane jest podczas przygotowywania frytek. W tym celu ziemniaki smaży się w oleju o temperaturze 140- 180 st. Podczas tego procesu ziemniaki absorbują spore ilości tłuszczu. Następują także znaczne straty składników mineralnych i witaminy C.
  • Pieczenie. Ubytek witaminy C podczas pieczenia jest największe spośród wymienionych rodzajów obróbki termicznej ziemniaków ze względu na najwyższą temperaturę. Jednak straty innych witamin oraz składników mineralnych podczas pieczenia są najmniejsze.

Jak gotować ziemniaki?

- najwięcej wartości kryje się tuż pod skórką, dlatego najlepiej bulwy gotować bez obierania, po uprzednim dokładnym wyszorowaniu szczoteczką,

- ziemniaki poleca się gotować zalewając je gorącą wodą; gotowane w kawałkach i od zimnej wody tracą wiele składników odżywczych, bowiem przenikają one do roztworu,

- najmniej strat składników odżywczych ma miejsce podczas gotowania na parze oraz pieczeniu w folii,

- warto pamiętać, aby po ugotowaniu zawsze odstawić ziemniaki na kilka minut bez przykrycia w celu odparowania. Wówczas ulotnią się z nich wszelkie nieprzyjemne zapachy.

 

MIT:  „ziemniaki tuczą”.

FAKT: tuczyć mogą zjadane w nadmiarze, podobnie jak tuczyć może ryż czy kasza, kiedy będziemy się nimi objadać. Same w sobie jednak ziemniaki są dość niskokaloryczne, ale wbrew temu, co wielu sądzi – nie są niskowartościowe.

Kaloryczność ziemniaków szczególnie wzrasta natomiast po dodaniu do nich masła, śmietany, po polaniu tłustym sosem lub smażeniu.

 

Ciekawostki:

- 100g surowych ziemniaków dostarcza jedynie 15 – 18g węglowodanów, a więc 4 – 5 razy mniej niż 100g kaszy czy ryżu.

- zjedzenie 240kcal gotowanych ziemniaków syci nas trzy razy bardziej niż zjedzenie 240kcal białego pieczywa, tzn. że po ziemniakach później poczujemy się głodni.

 

Podsumowując – powody, dla których WARTO JEŚĆ ZIEMNIAKI:

  1. Zawierają witaminy i składniki mineralne.
  2. Są niskokaloryczne.
  3. Sycą nas na dłużej niż kasza, makaron czy też białe pieczywo.
  4. Pozytywnie wpływają na równowagę kwasowo – zasadową.
  5. Są tanie.

Stanisław Jachowicz, znany polski bajkopisarz i pedagog zarazem, napisał kiedyś: „cudze chwalicie, a swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie”. Stwierdzenie to idealnie pasuje do naszego podejścia do ziemniaków, których jadamy z roku na rok coraz mniej, coraz chętniej sięgając po ryż, makaron, kasze w niesłusznym przekonaniu, że dokonujemy lepszych wyborów.

 

Jak często jecie ziemniaki? Uważacie, że od nich się tyje?

Pozdrawiam :)

 

Za co Polacy kochają Chorwację?

  • Napisane 9 października 2013 o 17:26

Najczęściej odwiedzanym krajem przez Polaków jest Chorwacja!

Dlaczego? Czy w tym kraju można się zakochać, czy odwiedzamy go tylko, dlatego że jest najbliższym krajem mającym dostęp do cieplejszego morza niż Bałtyk?

Na to pytanie możemy sobie odpowiedzieć dopiero wtedy, gdy już odwiedzimy ten kraj.

W tym roku wybrałam się do Chorwacji 6 września i spędziłam w niej 11 dni.

Za co ja ją pokochałam?

  • Długie lato i upały nawet we wrześniu.
  • Łagodny nadmorski klimat, w którym w zimę temperatura rzadko spada poniżej +5°C.
  • Piękna, bujna egzotyczna roślinność – rosną tu między innymi palmy!

  • Woda w Adriatyku jest krystalicznie czysta.

  • Żwirkowe lub kamieniste plaże zasługują również na plus, bo nie przywozimy z urlopu piachu w walizce.
  • W jednym miejscu mamy: morze, góry, wyspy, jeziora.

  • Oryginalne budownictwo.

  • Czyste plaże.
  • Kulturalni ludzie (moja córka nawet dostała w prezencie kapelusik od chorwackiego sklepikarza).
  • Wczasy w Chorwacji wychodzą taniej niż nad polskim morzem.
  • Ceny jedzenia zbliżone do naszych cen.
  • Tanie przysmaki w knajpach z widokiem na morze.

  • Duuuże gałki lodów :)

  • Język mają zbliżony do polskiego, dlatego nikt nie powinien mieć problemu z porozumieniem się w tym kraju. Poza tym tam jest wielu Polaków, od których Chorwaci uczą się naszej mowy.

Do Chorwacji jechaliśmy w trójkę (ja, mąż i nasza 1,5 miesięczna córeczka).

Wybraliśmy trasę z ominięciem autostrad, a więc nie jechaliśmy żadnym płatnym odcinkiem. Nawigacja poprowadziła nas przyjemnymi drogami i z Oświęcimia do Drage wskazała 970km. Za kierownicą spędziliśmy 14h + postoje na karmienie, przewijanie i jedzenie.

Postaram się w najbliższym czasie napisać post, jak wyglądał nasz pobyt za granicą z małym dzieckiem, bo nie ukrywam, że wiele osób było w szoku, że wybraliśmy się w taką podróż niemalże z noworodkiem.

Ktoś z Was był w Chorwacji? Jakie macie wrażenia po jej odwiedzeniu?

Pozdrawiam :)